Przejdź do treści głównej
Strona główna/Aktualności
Inwestycje

Czekaliśmy latami. Wybudowali. I nikt tego nie użyje.

Stałam tam w środę rano i patrzyłam. Nowe, brukowane przejście dla pieszych przy ul. Czerwony Dwór błyszczało w porannym słońcu jak wizytówka. Kostka ułożona starannie, żółte słupki odblaskowe, krawężnik obniżony. Wszystko zgodnie ze sztuką. I zupełnie obok. Obok tego miejsca, gdzie ludzie faktycznie chodzą.

Historia przejścia – wieloletnie zgłoszenia mieszkańców Przymorza Małego

Historia tego przejścia zaczęła się długo przed kostką. Mieszkańcy Przymorza Małego od lat wskazywali na niebezpieczny punkt w rejonie ul. Czerwony Dwór – w pobliżu lokali gastronomicznych, między blokami a przystankami. Piesi kluczyli między samochodami wjeżdżającymi na parkingi, rodzice przepychali wózki przez zjazdy, starsi ludzie szukali bezpiecznego miejsca do przejścia. Wnioski trafiały do ZDiZ – Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. W 2024 roku urząd sporządził dokumentację analityczną (nr 608.ZRD.ZI.24 – 21 stron analizy, map i uzasadnień). Przejście zostało zaplanowane. Środki przyznane. Wykonawca wyłoniony.

Prace ruszyły wiosną 2026 roku. Zdjęcia z budowy obiegły lokalne grupy na Facebooku. Mieszkańcy cieszyli się. Nareszcie coś konkretnego – nie kolejna analiza, nie kolejny wniosek skierowany do rozpatrzenia, ale fizyczna inwestycja w bezpieczeństwo. I tu zaczyna się ta historia na serio.

Lokalizacja przejścia – komentarz radnego Marka Sosnowskiego (RDPM)

Gotowe przejście zostało zlokalizowane przy zjeździe od strony restauracji Burgerman – nie w środku, nie tam, gdzie naturalny strumień pieszych przecina ten odcinek ulicy, ale z boku wjazdu, przy jego krawędzi. Dlaczego? Jak wyjaśnia Marek Sosnowski, radny Dzielnicy Przymorze Małe, w komentarzu publicznym: „Przejście od strony Burgermani zostało tak zlokalizowane, bo pewnie nie chciano lokalizować go po środku zjazdu." To zdanie mówi wszystko. Projektanci lub urzędnicy wybrali lokalizację, która nie koliduje z istniejącą infrastrukturą drogową – zamiast dostosować tę infrastrukturę do rzeczywistych potrzeb pieszych.

Radny Sosnowski nie owijał w bawełnę w swoim komentarzu, który – co rzadkie w lokalnej polityce – był zadziwiająco szczery: „Nie zmienia to faktu, że jest zupełnie niefunkcjonalne i pewnie ludzie będą chodzić tak jak dotychczas. Żeby było po bożemu, to powinno się przebudować też chodnik i zjazd. No ale widocznie to już było zbyt skomplikowane i drogie." Radny dzielnicy, który uczestniczył w procesie starań o tę inwestycję, przyznaje publicznie, że jej efekt jest chybiony. Taką odwagę wypada docenić.

Kiedy procedura wygrywa z celem – problem planowania na Przymorzu

I tu jest serce problemu, który dotyczy nie tylko Czerwonego Dworu, ale całej filozofii planowania przestrzennego w naszych dzielnicach. Piesi chodzą tam, gdzie jest im po drodze – a nie tam, gdzie ktoś im zaplanował przejście. Jeśli przejście nie leży na naturalnej trasie ruchu, pozostaje niezauważone. Nie przeszkadza nikomu, bo nikt z niego nie korzysta. Wybudowanie takiego przejścia kosztuje publiczne pieniądze i spełnia wymogi formalne – ale nie rozwiązuje problemu, który zgłaszali mieszkańcy. Zamiast likwidacji niebezpiecznego miejsca, mamy przeprojektowanie niebezpieczeństwa w inny punkt.

Właściwe rozwiązanie – przebudowa chodnika i zjazdu, tak by przejście pokrywało się z rzeczywistymi trajektoriami pieszych – byłoby droższe i wymagałoby koordynacji z właścicielami terenu. Nie ma wątpliwości. Ale tańsze rozwiązanie, które nie działa, to nie jest oszczędność. To wydatek podwójny: raz za projekt, który nie spełnia swojego celu, i raz za frustrację mieszkańców, którzy czekali i dostali coś, czego nie będą używać.

Apel do mieszkańców ul. Czerwony Dwór – jakie są Wasze obserwacje?

Sprawa przejścia przy Czerwonym Dworze jest małą, lokalną historią. Ale jest też ilustracją czegoś większego: co się dzieje, kiedy procedura staje się ważniejsza niż cel. Kiedy „wybudowaliśmy przejście" jest odpowiedzią na „ludzie chodzą po jezdni" – bez sprawdzenia, czy te dwa zdania opisują ten sam problem. Mieszkańcy Przymorza Małego zasługują na więcej. Zasługują na przejścia, z których korzystają. Jeśli byłeś przy ul. Czerwony Dwór i masz inne obserwacje – napisz do nas. Chcemy wiedzieć, jak to wygląda z perspektywy tych, którzy tam chodzą.

Zdjęcia

Nowo wybudowane przejście dla pieszych przy ul. Czerwony Dwór – widok z zewnątrz
Gotowe przejście dla pieszych przy zjeździe od strony restauracji Burgerman. Kostka ułożona, słupki wbite – lokalizacja budzi wątpliwości.fot. Paweł Mackiewicz / Facebook Przymorze Małe
Plac budowy przejścia dla pieszych przy ul. Czerwony Dwór – widok od strony wjazdu
Brukowana platforma przy wjeździe – widoczna asymetria między lokalizacją przejścia a naturalną trasą pieszych.fot. Paweł Mackiewicz / Facebook Przymorze Małe
Przejście dla pieszych przy ul. Czerwony Dwór w trakcie budowy
Prace w toku – w tle zabudowa mieszkalna Przymorza Małego.fot. Paweł Mackiewicz / Facebook Przymorze Małe
Opracowanie:Redakcja portalu